Wydaje się, że po narodzinach dziecka nic nie będzie już takie samo. I jest w tym dużo prawdy. Bowiem po powiększeniu rodziny relacje pomiędzy jej członkami ulegają sporym zmianom. Wejście w nowe role oraz postrzeganie i akceptacja bliskich w ich nowych rolach zajmuje zazwyczaj trochę czasu.

Kobieta – żona – matka, mężczyzna – mąż – ojciec
Natężenie emocji i odczuć przeżywanych przez przyszłą mamę w czasie ciąży i po porodzie jest niezwykle silne, specyficzne i niepowtarzalne. Nowo narodzone maleństwo absorbuje zazwyczaj większość czasu młodej mamy, częstokroć wypełniając dzień co do minuty oraz sporą część nocy. W przypadku taty maleństwa – choć nie doświadcza bezpośredniego cielesnego związku z dzieckiem i obce mu są ciążowe dolegliwości i skurcze porodowe – świadomość bycia ojcem i kontakt z własnym potomkiem również odwracają uporządkowany świat do góry nogami.

Odnalezienie się w nowej sytuacji nie jest procesem jednorazowym, a wypracowanie takiego schematu zachowania, by dobrze wypełniać rolę rodzica i współmałżonka zarazem, wymaga bliskiego współdziałania obydwojga – męża i żony.

Jedną z większych pułapek czyhających na małżonków jest sytuacja, gdy mama wchodzi w bliski związek emocjonalny z dzieckiem, odsuwa męża od jego pielęgnacji i innych obowiązków. Dodatkowo poświęcając maleństwu cały swój czas zaniedbuje relację z mężem. Mężczyzna zaczyna wówczas postrzegać swoje ojcostwo jako rolę nieprzekładającą się w żaden sposób na więź szczególnego typu i w efekcie sprowadza je do roli dostarczyciela funduszy na utrzymanie rodziny. Często sytuacja tego typu to swoiste błędne koło, a nawet dwa koła – po jednym dla każdego małżonka. Mama może być przemęczona i sfrustrowana nadmiarem obowiązków, lecz w poczuciu, że nikt nie zajmie się dzieckiem lepiej niż ona – nawet ojciec, nie prosi o pomoc bądź też nawet ją odrzuca. Tata natomiast pragnący włączyć się w opiekę nad maleństwem i zbliżyć do niego, w poczuciu braku kompetencji i umiejętności stopniowo się z niej wycofuje.

Aby czas narodzin upragnionego potomka był w rodzinie doświadczeniem radosnym i pięknym oraz służył nie tylko relacjom rodziców z dzieckiem, ale również sprzyjał kontaktowi małżonków między sobą, wpływając na odnajdywanie relacji i uczuć, które tylko w rodzicielstwie mogą się między nimi wytworzyć, potrzeba wiele cierpliwości i wyrzeczeń. Oczywistym jest jednak, że warto stawić im czoła.

Budowaniu nowych, prawidłowych więzi sprzyjają:

  • Podział obowiązków – nie jako grafik zajęć dla mamy i taty, ale otwartość na pomoc i gotowość do jej udzielenia w każdej sytuacji, także w nocy, kiedy trzeba wstawać do płaczącego maluszka.
  • Pozytywne nastawienie mamy do umiejętności opiekuńczych ojca – mężczyzna wcale nie ma dwóch lewych rąk do opieki nad dzieckiem, nawet tym najmniejszym. Jego więź z maleństwem wytwarza się często nieco później, a na pewno inaczej niż więź matczyna. Chociażby fakt, że wszelkie wskazówki pielęgnacyjne są w szpitalu przekazywane przez położną głównie mamie wskazuje na to, że tata nie ma okazji tak szybkiego nabycia umiejętności pielęgnacyjnych – jego przewodnikiem jest zazwyczaj żona. I w tym miejscu ma ona wielkie pole do popisu, by jak najlepiej stymulować więź między małym człowieczkiem i jego tatą. Kobieta powinna nauczyć swego męża wszelkich czynności wykonywanych przy dziecku, przekazać mu jak trzymać maluszka, przewijać, kąpać, powinna pozwolić też, aby zostawali oni sam na sam, by mogli w intymności budować relację między sobą. Stanowczo mama nie powinna krytykować pierwszych prób i zapewne nieuchronnych pomyłek swego męża.
  • Wygospodarowanie czasu dla siebie nawzajem – relacja z własnym mężem/żoną po narodzinach dziecka nie musi być wcale ograniczona, wystarczy tylko trochę chęci i umiejętności organizacyjnych. Dziecko można zostawić pod opieką babci, by wygospodarować choć trochę czasu dla siebie, wystarczy 1-2 godziny poza domem, na spacerze, w kinie, by odetchnąć od codzienności i skupić się wyłącznie na sprawach małżeństwa. Nawet eleganckie stroje i chęć bycia atrakcyjnym dla współmałżonka mogą znacznie poprawić humor i relacje.
  • Chwila dla samego siebie – zdystansowanie się do spraw domowych jest konieczne, aby wciąż na nowo z entuzjazmem do nich wracać. Zarówno mama, jak i tata potrzebują chwili, by naładować akumulatory – poczytać książkę (niekoniecznie na temat wychowywania dzieci), wyjść z domu lub po prostu się zdrzemnąć. Sprawianie sobie małych przyjemności – wcale nie od czasu do czasu, a wręcz regularnie – wyjściem z koleżanką/kolegą, do fryzjera, na rower lub samotne zakupy procentuje nie tylko dobrym samopoczuciem, ale również poprawia nowe relacje domowe.

Źródła:
H. Murkoff (i in.), W oczekiwaniu na dziecko, Poznań 2003.

Autor: Magdalena Dudziak